Na brak słońca ostatnio nie możemy narzekać. To chyba jedyny plus wyżu
znad Rosji. Słonecznie, ale ciągle zimno. Na szczęście w domu, pod kocem
całkiem ciepło i miło :) J. śpi, a jak ulegam pokusie zakopania się pod
kocem. Jednym okiem zerkam na domo, drugim buszuję po zrobionych
dzisiaj w domu zdjęciach. Zaczynam fotografować J, jak próbuje chodzić
przy meblach, jak się wspina, uśmiecha i złości. Potem kieruję obiektyw
na słońce. Pochowałam już widoczne na zdjęciach czerwone, trochę
świąteczne akcenty. Czas na nowe (wiosnę?...), choć tym razem Świstak z
Pensylwanii przepowiedział jeszcze 6 tygodni zimy. Zerkam na termometr
za oknem i niestety przyznaję mu rację...


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz